Przed ponad dwudziestu laty po raz pierwszy przeczytałem Imię róży - książkę włoskiego filozofa Umberto Eco. Rok później obejrzałem nakręcony na podstawie tej książki, w którym Wilhelma z Baskerville - mnicha, znawcy filozofii Arystotelesa i wybitnego błyskotliwego logika - kreował znakomity Sean Connery.
Przywołuję z pamięci scenę, w której pod okiem legata papieskiego odbywała się dysputa teologiczna nt. tego, czy Jezus był ubogi i jakie z tego mogą wynikać konsekwencje dla Kościoła. Na dysputę zjechali uczeni mnisi z wielu klasztorów, które w owym czasie były miejscem swobodnego dyskursu teologicznego. Sprzyjały temu autonomia i bogactwo księgozbiorów, którymi opiekowali się kopiowali mnisi.
Zwolennicy ubóstwa przywoływali ewangelie, w których Jezus nie był dysponentem żadnej sakiewki. Nie wnikając w dystynkcje i niuanse dysputy przytoczę z pamięci wypowiedź legata, która zmierzała do podsumowania toczonego sporu po myśli zarządców instytucji Kościoła:
- Nie chodzi o to, czy Jezus był ubogi. Chodzi raczej o to, czy z tego wynika, że Kościół ma być ubogi?
Konkluzja wyłożona przez przedstawiciela władzy kościelnej dawała jednoznaczną odpowiedź, że ubóstwo nie odnosi się do instytucji Kościoła jako takiego. Myślę, że to rozstrzygnięcie - co prawda tylko literacko ujęte - obowiązuje do dzisiaj. Niestety Kościół ma z tym co raz większy problem.
Dziś wielu ludzi Kościoła w oparciu o dyskurs teologiczny dochodzi do wniosków, które przeczą zasadności i prawomocności istnienia tej instytucji. Do ciekawych wniosków, które rodzą kolejne pytania doszedł wybitny profesor teologii ksiądz Tomasz Węcławski. Facet - że wyrażę się kolokwialnie - swoimi poglądami i decyzjami wywołał sensację. Może nie na miarę skandali wywołanych przez Dodę, czy podobnego pokroju gwiazdki, ale było dość głośno w środowisku naukowym i kościelnym. Przez wiele lat był profesorem i rektorem seminarium arcybiskupiego w Poznaniu, później organizował i był dziekanem wydziału teologicznego na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza. W pewnym momencie dyskurs teologiczny doprowadził go w miejsce, w którym musiał podjąć decyzje dotyczące swego miejsca w Kościele. Najpierw zrezygnował z kapłaństwa, a kilka miesięcy później opuścił Kościół poprzez akt apostazji.
Wolna refleksja - wolna od aksjomatów w postaci dogmatów - zaprowadziła go do zaprzeczenia bóstwa Jezusa i poddaniu w wątpliwość tego, co o nim wiadomo. Późniejszy dyskurs skłonił go do rozpoczęcia poszukiwań odpowiedzi na pytanie w jaki sposób można pomyśleć o świecie jako całości wychodząc poza wąski dyskurs poszczególnych dyscyplin wiedzy. Dziś prof. Tomasz Węcławski prowadzi arcyciekawy projekt badawczy na UAM o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie Pracownia Pytań Granicznych.
Myślę, że Wilhelm z Baskerville i jemu podobni byliby znakomitymi interlokutorami w zakresie poszukiwań odpowiedzi na pytania graniczne.
(15,834)
Categories:
Tags: benedyktyni, imię róży, Jezus, kościół, opactwo, pytania graniczne, ubóstwo, wiara, Węcławski